Wesołych Świąt!

Starałam się, ale jednak nie udało mi się wyrobić na czas z nowym rozdziałem. Mam co prawda 3000 słów, ale to trochę za mało. Poza tym kolejny rozdział będzie bardzo mroczny, więc nastrojem zupełnie nie pasuje do świątecznej atmosfery ;) Chciałam podziękować wam serdecznie za to, że jesteście ze mną, że czytacie, komentujecie i wytrwale czekacie na kolejne części. Życzę wam spokojnych, wesołych świąt Bożego Narodzenia, góry prezentów i rodzinnej atmosfery. A na Nowy Rok spełnienia marzeń, pomyślności i optymizmu!

Zapraszam was do polubienia nowej strony na Facebooku. Starej nie będę już aktualizować, ponieważ nie mogę się na nią zalogować, bo Facebook zablokował mi konto. Dlaczego? A kto to wie?

Jeszcze raz wesołych świąt i szczęśliwego Nowego Roku!

~Painted Lady

The Search: Part III

Pora na krótką recenzję ostatniego komiksu z serii The Search!

Ostatnia część nareszcie ostatecznie wyjaśnia zagadkę zniknięcia Ursy. Kiedy wygnana przez Ozaia kobieta powraca do rodzinnej wioski i spotyka dawnego ukochanego, Ikema, obdarzonego nową twarzą. To on mówi jej o Dolinie Zapomnienia i zaczyna namawiać ją na zamianę twarzy, dzięki czemu mogliby rozpocząć nowe, wspólne życie i zapomnieć o przeszłości.

Podobał mi się pomysł z Matką Twarzy. Nawet ona zaznaczyła, że Avatar jest mostem między Światem Duchów a światem materialnym. Tak, piję do ciebie, Korra! Ludzie poszukiwali Matki Twarzy, aby zyskać nowe twarze, a wraz z nimi nowe tożsamości. Także Ursa przybyła do niej przed laty. Stanęła przed dylematem. Mogła zmienić swoją twarz, wrócić do stolicy i obserwować z dala, jak jej dzieci dorastają. Ale co to byłoby za życie? Kobieta nie była w stanie zapomnieć o Zuko i Azuli. Jakaś część niej zawsze by o nich myślała… Matka Twarzy wyczuwa ból Ursy i proponuje jej nie tylko nową twarz, ale także nowe wspomnienia i zapomnienie tego, co przeżyła. Kobieta podejmuje bardzo trudną decyzję – postanawia przyjąć nową twarz i nowe wspomnienia. Decyduje się zapomnieć o Zuko i Azuli. Uzyskuje nowe oblicze – twarz przeciętnej kobiety. Zmienia tożsamość i tak staje się nie wyróżniającą się z tłumu Noriko.

Ursa – teraz już Noriko – powraca z Ikemem (Norenem) do wioski, gdzie bierze z nim ślub i rozpoczyna nowe, wspólne życie. Życie Norena i Noriko od tej pory toczy się spokojnie. Wspólnie wychowują swoją córkę, Kiyi.

Zuko odwiedza rodzinę, wiedząc już, że Noriko jest – czy raczej była – jego matką. Je z nimi późny obiad i pyta Noriko, czy jest szczęśliwa. Tak, odpowiada kobieta. Jestem tam, dokąd należę. Jej odpowiedź wywołuje uśmiech na twarzy Zuko. Chce odejść, ale Noren prosi go, by wyjawił prawdę. Zuko w końcu przyznaje, że jest synem Ursy. Wtedy do domku wkracza Azula. Atakuje Zuko i matkę, nie będąc jej w stanie wybaczyć tego, że ją porzuciła. Potem uciekła, bowiem przerasta ją ta sytuacja i czuje się zbyt zraniona.

Nagle pojawia się Matka Twarzy. Okazuje się, że jest matką Koha, Złodzieja Twarzy. Przywraca Ursie pamięć po wielu długich latach. W końcu matka i syn rozmawiają ze sobą. Okazuje się, że Zuko jest synem Ozaia, a nie Ikema, i że list napisany przez Ursę miał na celu jedynie zranienie Ozaia.

Ursa jest piękna. Poniekąd wyobrażałam sobie Cahayę nieco podobnie do niej – oczywiście z pewnymi różnicami ;) Co do fabuły komiksu i rozwiązania wielkiej tajemnicy fandomu Avatara, to muszę przyznać, że zakończenie było umiarkowanie udane. Nie powala i nie wywołuje ekscytacji, ale sprawia, że łezka się kręci w oku. Ursa stanęła przed trudnym dylematem i w końcu wybrała szczęście. Nieco smuci fakt, że dobrowolnie zgodziła się na zapomnienie o Zuko i Azuli. Ciężko też jest pogodzić się z myślą, że żyła przez tyle lat jako inna kobieta, u boku innego mężczyzny, i że miała z nim dziecko. Byłam pewna, że spotkał ją gorszy los, ale koniec końców Zuko i Ursa odnaleźli siebie nawzajem. Szkoda mi tylko Azuli. Czy już na zawsze pozostanie sama, opuszczona i zraniona? Ktoś powinien okazać jej trochę współczucia. Ursa powinna nadrobić stracony czas i skupić się nie tylko na synu, ale też na córce, która rozpaczliwie potrzebuje pomocy – inaczej znów grozi jej szaleństwo.

Zdążyłam zrecenzować komiks, jednak na nowy rozdział będziecie musieli jeszcze poczekać, ponieważ mam teraz sporo pracy. Proszę was o wyrozumiałość i cierpliwość :) Obiecuję, że to, co przygotuję, okaże się warte waszego oczekiwania!

The Search: Part II

Ukazała się już najnowsza część serii The Search, której celem jest wyjaśnienie zagadki matki Zuko – Ursy. Aby przypomnieć sobie część pierwszą, odsyłam tutaj. Aby przeczytać nową część, zajrzyjcie tutaj: [1/2/3/4].

Komiks podzielony jest między bieżące wydarzenia i retrospekcje, które bardziej mnie zainteresowały, ale o nich na sam koniec – najpierw opiszę bieżące wydarzenia.

W tej części widzimy postępującą obsesję Azuli na punkcie jej matki. Dziewczynę dręczą różne wizje i sny. Sądzi, że Ursa spowalnia jej podróż i przeszkadza jej w dotarciu do celu. W jednej z wizji Ursa mówi do niej coś bardzo ważnego.

Całe swoje życie ukrywałaś się za maską strachu. Zdejmij maskę. Tylko wtedy ujrzysz piękno swojego prawdziwego przeznaczenia.

Azula uważa, że tron jest jej przeznaczeniem, jednak Ursa najwyraźniej twierdzi inaczej. Dziewczynie ciężko jest się odnaleźć w towarzystwie Drużyny Avatara. Co chwila dochodzi do kłótni. W końcu Zuko proponuje Azuli rozejm. Twierdzi, że lepiej będzie, jeśli zaprzestaną walki, ponieważ tylko współpracując mogą odnaleźć matkę.

Poszukiwania prowadzą Gaang do rodzinnej wioski Ursy. Akurat trafiają w niej na przedstawienie teatralne, które Zuko i Azula doskonale pamiętają z młodości – Miłość wśród smoków. Dowiadujemy się przy okazji, że maska Błękitnego Ducha pochodzi właśnie z tego przedstawienia. Błękitny Duch jest w niej Duchem Ciemnej Wody. W dzieciństwie Zuko i Azula często bawili się, odgrywając między sobą scenę walki między Ciemnym Duchem Wody a Smoczym Cesarzem. Dowiadujemy się też, że Ursa była niegdyś członkinią trupy aktorskiej. Jej wymarzoną rolą była rola Smoczej Cesarzowej, ale nigdy jej nie dostała. Ikem także należał do trupy aktorskiej. Opuścił wioskę wkrótce po tym, jak zabrano z niej Ursę.

Katara i Aang zaczynają już marzyć o małżeństwie (może nie będę tego komentować…). Zuko pokazuje się z wrażliwej strony, rozmawiając z małą dziewczynką. Ich pogawędka, do której wtrąciła się Azula, bardzo mnie rozbawiła:

Zuko: Azula też bawiła się lalkami, kiedy była mała. Obcinała im włosy.

Azula: Ja nie obcinałam im włosów, tylko głowy. Pokazać ci?

Padłam przy tym :D Wyprawa do wioski opłaciła się – Gaang otrzymuje cenne informacje. Plotki głoszą, że Ursa po latach powróciła do wioski, a potem wyruszyła do Doliny Zapomnienia, aby odnaleźć Ikema, który podążył tam wkrótce po jej odejściu. Odchodzą do niej ci, którym złamano serce. W dolinie mogą zapomnieć o swoim poprzednim życiu.

Azula miała serdecznie dosyć przesłodzonej atmosfery panującej w boleśnie szczęśliwej rodzince – podobnie jak ja :D Dlatego też rozbawił mnie jej kolejny tekst:

Azula: Nikt nie może być tak szczęśliwy!

Katara: Ja i Aang jesteśmy!

Azula: Bo jesteście idiotami.

Kocham cię, dziewczyno :D Potem jesteśmy świadkami bardzo ważnej rozmowy Aanga i Zuko.  Zuko martwi się tym, że nie ma praw do tronu, ponieważ według listu Ursy jego ojcem nie jest Ozai, lecz Ikem. Aang wypowiada wówczas ważne słowa:

Kiedy ludzie przybywają do sali tronowej, aby się pokłonić, nie klękają przed tobą, lecz przed tym, co sobą reprezentujesz – przed nową erą miłości i pokoju. Nie ma więc znaczenia, kim jest twój ojciec. Musisz pozostać Władcą Ognia.

Zuko mimo wszystko postanawia wyruszyć do Doliny Zapomnienia. Gdy docierają na miejsce, poznają Misu i Rafę z Północnego Plemienia Wody (Misu wygląda jak starsza wersja Senny ;)) Dowiadują się, że poświęcili życie na poszukiwanie Matki Twarzy – w wyniku wypadku Rafa utracił swoją i jego siostra poprzysięgła pomóc mu odnaleźć nową, którą dać mu może tylko Matka Twarzy. Na końcu komiksu Aangowi udaje się ją odnaleźć.

A teraz retrospekcje, dzięki którym dowiadujemy się wreszcie, dlaczego Ursa opuściła swoje dzieci.

Ozai zgodził się na to, by Zuko żył i dorastał pod jego dachem, ale dla Ikema nie miał litości. Nade wszystko pragnął jego śmierci, nawet mimo faktu, że Ursa zaprzeczała, jakoby Zuko był bękartem. Ozai wynajął zamachowca – wyszkolonego łucznika Yuyan – i kazał mu odnaleźć Ikema. Rozkazał mu go zabić. Łucznikowi nie udało się zabić Ikema – dowiedział się, że nie żyje już dłużej w swojej wiosce, lecz osiedlił się w lesie pełnym magicznych, niebezpiecznych stworzeń, w którym nie da się przeżyć. To miejsce zwie się Doliną Zapomnienia.

Dziadek Zuko – Azulon – rozkazał Ozaiowi pozbawić Zuko życia jako karę za to, że kwestionował prawo Iroh do tronu z racji pierworództwa. Ozai nawet się nie spierał – zamierzał to uczynić, ale Ursa go powstrzymała. Zawarła z mężem umowę. Zaproponowała mu, że w zamian za życie Zuko przygotuje dla niego bezbarwną i bezwonną truciznę, która sprawi, że ten, kto ją wypije, odejdzie spokojnie we śnie. Nie powiedziała tego wprost, ale aluzja była oczywista: Ozai będzie mógł zamordować Azulona i samemu objąć tron, bowiem tego najbardziej pragnął. Ursa potrafiła sama zrobić truciznę – nauczyła ją matka, zielarka. Ozai postawił jej jednak warunek: musi odejść. Bał się bowiem, ze któregoś dnia Ursa poda truciznę jemu. Kobieta chciała zabrać ze sobą swoje dzieci, ale Ozai jej na to nie pozwolił. Zatrzymał dzieci jako swego rodzaju zakładników – dopóki Ursa dotrzyma słowa, to nic im się nie stanie. Rzekł jednak, że i tak ją dopadnie, tak jak to zrobił z jej ukochanym.

Retrospekcje kończą się w momencie, w którym Ursa powróciła do rodzinnej wioski. Dowiedziała się, że jej rodzice zmarli kilka lat temu. Jest zrozpaczona. Nie ma pojęcia, dokąd się udać i jak żyć bez dzieci.

Ta część komiksu w porównaniu z innymi była całkiem interesująca. Wypełniła dużą lukę w fabule. Teraz już wiemy, dlaczego  Ursa musiała odejść. Nie było żadnej epickiej bitwy ani pojedynku, choć gorąco na to liczyłam. Ursa podjęła trudną decyzję, aby ratować syna. Czy wciąż żyje? Tego nie wiemy. wszystko rozstrzygnie się w ostatniej, trzeciej części The Search, na którą najprawdopodobniej będziemy musieli poczekać około czterech miesięcy.